niedziela, 5 lutego 2012

Larsson Stieg, "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet".

Tytuł: "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet"
Autor: Larsson Stieg
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał
Ilość stron: 634
Dodat. info.: I tom cyklu "Millennium"

Po uciążliwym procesie sądowym, w trakcie którego wiarygodność Mikaela Blomkvista została podważona, dziennikarz jedyne co mógł zrobić to odejść z pracy, aby nie pogrążyć pisma, które sam stworzył. W trakcie przerwy w wykonywaniu zawodu dostał zlecenie od bogatego przemysłowca. Polegało ono na odkryciu tożsamości osoby, która dokonała zbrodni na krewnej zamożnego klienta kilkadziesiąt lat wstecz. Oczywiście jak przyszło na dziennikarza śledczego, Mikael podejmuje się wyzwania, jednakże ono okazuje się trudniejsze do rozwikłania niż przypuszczał na początku. Jedynym sposobem w jaki może odkryć tożsamość mordercy jest uzyskanie informacji od rodziny zleceniodawcy. Przy czym każdy jest hipotetycznym podejrzanym. Na jaw wychodzą skryte tajemnice rodziny Vangerów, które miały być nigdy nie odkryte. W przełomowym momencie poszukiwań Blomkvistowi przychodzi z pomocą hakerka, Lisabeth Salander. Obydwoje zaczynają ryzykować życiem, ponieważ morderca wciąż oddycha i ma zamiar zabić osoby grzebiące w zamierzchłej przeszłości. 

Recenzja: 
Szwedzkie kryminały cieszą się u mnie ogromną popularnością. Jedyne, co mogę powiedzieć o Stiegu Larssonie, to to, że żałuję, iż nie przeczytam ani jednej nowej powieści spod jego pióra. Stworzył naprawdę bardzo ciekawe charaktery. Lisabeth Salander, jest dla mnie uosobieniem walki ze wszelkimi stereotypami, jakie człowiek wysnuwa, widząc kobietę o podobnym wyglądzie na ulicy. Można także wywnioskować czytając już pierwszy tom, że to Salander jest postacią, na której skupia się fabuła wszystkich trzech części. Ponadprzeciętnie inteligenta kobieta, uważana jest za niepoczytalną w pierwszej części cyklu. Wydarzenia jakie mają miejsce, cała akcja jest tak bardzo tajemnicza, do ostatnich stron przechodziły mnie ciarki po plecach. Już wstęp był dość niejasny - kwiaty w oprawione w ramkę, który otrzymał mężczyzna od nieznanego adresata. Co roku inne, od parunastu lat. Jedyne, co mnie teraz czeka to, zobaczenie ekranizacji szwedzkiej i amerykańskiej. Zobaczymy co wyciągnęli z tego reżyserzy. Na początek jednak, chcę powiedzieć, że z moimi wyobrażeniami o Salander bardziej pasuje mi amerykańska aktorka, Blomkvista także. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz