wtorek, 1 maja 2012

Larsson Stieg, "Zamek z piasku, który runął".

Tytuł: “Zamek z piasku, który runął"
Autor: Larsson Stieg
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał
Ilość stron: 784
Informacje dodatkowe: III tom cyklu "Millennium"

Po dramatycznej konfrontacji z "Zalą", Alexandrem Zalachenko, Lisabeth Salander ledwo co uszła z życiem, dzięki nieoczekiwanej akcji ratunkowej Mikaela Blomkvista. Jej stan był bardzo ciężki, lekarze walczyli o jej życie na stole operacyjnym. W trakcie mozolnego powrotu do zdrowia hakerki, ruszyła sprawa, którą zajmował się najtajniejszy sztab bezpieczeństwa państwowego, o którego działalności nie wiedział sam premier. Jego głównym celem było utrzymanie tożsamości, a co za tym idzie osoby Zalachenki w sekrecie. W trakcie zimnej wojny zajmował się on przekazywaniem ważnych informacji o sprawach mających miejsce w ZSRR. Dziennikarz znany z nagłaśniania nieuczciwych zagrywek wielkich przedsiębiorstw, ma zamiar przyjrzeć się także tej sprawie, z powodu na Salander. Okazuje się, że akta jej ubezwłasnowolnienia zostały całkowicie sfałszowane, a Lisabeth przez całe swoje życie była ofiarą rzekomo państwowej agendy, która nie cofała się przed niczym, aby zamknąć jej usta. Teraz chcą to zrobić na dobre, a rola Blomkvista polega na znalezieniu dowodów na niezgodności ich działalności z konstytucją.  

Recenzja:
Jest to już ostatnia część trylogii Larssona, po części żałuję, że skończyło się to tak szybko i takim niedoinformowaniem czytelnika, co do dalszych losów bohaterów. Jestem zła na autora, że dał mi wolną rękę. Niestety nie mogę snuć, że Salander będzie z Blomkvistem, bo jej ostatnia sentencja całkowicie zaprzecza, że nadal cokolwiek do niego czuje. Bardzo mi się podobała ta część, z uwagi na rozwidleniem charakterystyki bohaterów, przez co ucierpiał jego zarys podstępu "Klubu Zalachenki" - mnie wydawał się zbyt ogólnikowy. Twierdzę także, że fajnie iż autor dodał nękanie Eriki Berger, ale było to kompletnie nie na miejscu, ponieważ zamiast skupiać się na głównym problemie odciągał nas tym, że ktoś ją prześladował. Wydaje mi się, że to wtrącenie miało zapełnić lukę braku pomysłu na dalszy ciąg powieści. Dobrą stroną, odnośnie całej trylogii, jest osoba samej Salander. Nie spotkałam się jeszcze z taką książką, w której psychika bohatera oraz jego historia życiowa mogła być tak zagmatwana, a przy tym interesująca i wiarygodna. Nie mogę uznać tego za arcydzieło, ponieważ w pewnych momentach akcja książki bardzo mi się ciągnęła. Uważam, że było kilka wątków, które dałoby się pominąć i powieść nie straciłaby na wartości. Pomysł był fajny, ale można było napisać jedną książkę na 700 stron w ogóle, a nie rozbijać na trzy części. Konspekt autora był dobry, może ja nie bardzo go polubiłam, ponieważ wcześniej przeczytałam trylogię Perssona, i szczerze zagadki ze strony policyjnej bardziej spodobały mi się, aniżeli ze strony dziennikarskiej. Persson dał mi wiele informacji na temat policji i tej agendy w ogóle, natomiast Stieg i opisywana przez niego dziennikarska postawa jakoś nie wniosła żadnych nowych i frapujących informacji. Ogólnie jest to dobrze napisany thriller i gwoli trylogii, jak w większości przypadków pierwsza część podobała mi się najbardziej.
ocena: dobry kryminał; polecam, jeżeli ktoś uważa, że w literaturze współczesnej nie ma oryginalnych postaci przyjrzeć się dokładnie osobie Lisabeth Salander

1 komentarz: