
Tytuł: "Fashion Babylon"
Autor: Edwards-Jones Imogen
Gatunek: literatura współczesna zagraniczna
Ilość stron: 446
Zastanawiałeś się kiedyś jak wygląda życie projektanta? Pełne przepychu, luksusów, mnóstwa pieniędzy i pięknych ludzi otaczających cię dookoła i adorujących twoje wspaniałe wyczucie mody. Niestety, żeby twoje życie zmieniło się w bajkę, należy bardzo ciężko pracować, a czasami wystarczy złe zdanie o twojej kolekcji kilku osób mających wielki wpływ na branżę i z bohatera poprzedniego sezonu możesz okazać się zerem w tym. Razem z początkującą projektantką poznajemy sekrety świata mody. Opowiada ona o wszystkich czynnikach wpływających na rynek, dlaczego modelki spadają z wybiegu i co tak naprawdę ma wpływ na to jaki styl dominuje na wybiegach mody na całym świecie. Dzięki tej książce można zrozumieć, że moda to biznes, w którym jedynie rekiny mają prawo głosu. A jak można dojść do sukcesu w tym jakże to oligarchicznym przemyśle? Przeczytajcie, a się dowiecie.
Recenzja: Widząc tę książkę, pomyślałam sobie, że mama sprawiła mi kolejną książkę dla młodzieży. Powiedzmy, że na samym początku podchodziłam sceptycznie do tej powieści, lecz gdy zaczęłam czytać, moje oczy z każdą stroną zaczęły rozwierać się coraz szerzej. Każdy znajdzie tu coś dla siebie, ten kto kocha i nienawidzi tego przemysłu. Język jakim posługuje się autorka jest bardzo prosty, jednakże pamiętam, że ciągle zastanawiałam się, co to jest ten tartan?. Okazuje się, że to nic innego, jak materiał w szkocką kratę. Szokujące jest też, to, że po parudziesięciu latach (dokładnie nie pamiętam już ilu) projektanci mogą zerżnąć bez żadnych konsekwencji cudzy pomysł. Najważniejsze jest w tej branży, aby celebryta o dobrym stylu i nienagannej figurze, zakładaj jej ubrania. Należy za to unikać, niczym ognia osób, zazwyczaj źle ubranych, czasami po prostu nie odbierając jego telefonów. Wredne, lecz prawdziwe. Nie będę zdradzała wszystkich smakowitych kąsków, bo zepsuję Wam lekturę. Aktualnie czekam na wersję "Hospital Babylon" - taka powieść, o polskiej służbie zdrowia, mogłaby mieć 4000 stron, a na pewno stałaby się bestsellerem. Przy czym, przyznaję, że gdyby pojawiła się o amerykańskich szpitalach, też byłabym zadowolona. Urok tej książki polega na tym, że osoby z branży wyznają sekrety dziennikarce (ten tzw. autor anonimowy to oczywiście jej źródła). Z wiadomych przyczyn nie chcą, żeby ich nazwisko pojawiło się na okładce, a pomieszanie faktów i fikcji w postaci wymyślonego projektanta tworzy mieszankę wybuchową.
ocena: polecam wszystkim, którzy kochają i nienawidzą przemysłu, jakim jest moda; każdy znajdzie w niej coś dla siebie